Wojciech Paczos w artykule dla Dziennika Gazeta Prawna.

Niezależne instytucje to fundament budowania dobrobytu. Najlepszym tego przykładem jest Wielka Brytania targana chaosem Brexitu. Największy sektor brytyjskiej gospodarki – finansowy – jest dziś jako jedyny przygotowany na najgorsze – przez regulatora, niezależny od rządu, Bank Anglii.

Banki centralne – takie jak Europejski Bank Centralny, amerykański System Rezerwy Federalnej, właśnie Bank Anglii czy Narodowy Bank Polski mają za zadanie strzec stabilności pieniądza – czyli pilnować niskiej inflacji. Kryzys Finansowy lat 2007-08 ujawnił, że niska inflacja to jednak za mało. Po tąpnięciu na amerykańskim rynku nieruchomości system finansowy zamiast złagodzić – doprowadził do zaostrzenia kryzysu i w efekcie domina rozszerzył go na cały świat powodując Wielką Recesję. Banki wstrzymały akcje kredytowe, co doprowadziło do upadków przedsiębiorstw, wzrostu bezrobocia i spadku zarobków na lata i na skalę nienotowaną od Wielkiej Depresji lat 30. Doświadczenie Wielkiej Recesji sprawiło, że niezależne od rządów banki centralne w krajach rozwiniętych dostały drugie zadanie – stanie na straży stabilności finansowej.

Warto podkreślić, że bank centralny nie może kreować polityki gospodarczej państwa. To wyłączny przywilej – i obowiązek – rządu. Korzystając ze swojej niezależności bank centralny natomiast może – i powinien – łagodzić skutki zawirowań światowej gospodarki oraz zawirowań polityki gospodarczej własnego rządu. To właśnie dzisiaj ma miejsce w Wielkiej Brytanii.

W referendum w czerwcu 2016 Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej. Od tamtego czasu wyzwania rzeczywistości przerosły brytyjskich polityków. Na tygodnie przed terminem opuszczenia UE nie są w stanie ustalić ani czym dokładnie ma być brexit, ani jak się do niego przygotować. Małe i średnie firmy wstrzymały inwestycje i nowe etaty. Sektor finansowy – największy sektor brytyjskiej gospodarki – w odpowiedzi na referendum przenosi część działalności na kontynent. Sektor motoryzacyjny, który przetrwał nawet turbulencje Kryzysu Finansowego, w świetle zbliżającego się brexitu zaczyna zwijać działalność. Jaguar, Nissan, Honda i Ford kolejno ogłaszają zmniejszanie produkcji, a nawet zamykanie fabryk.

Wedle wyliczeń National Institute of Economic and Social Research to już kosztowało brytyjską gospodarkę 2% PKB. To jedynie koszt niepewności – wszak brexitu jeszcze nie było. To niepewność sprawiła, że gospodarka brytyjska stanęła. Financial Times szacuje, że obecnie wzrost gospodarczy wynosi okrągłe zero procent.

Gdy politycy ustalali, czy „brexit oznacza brexit” i czy „brak umowy będzie lepszy niż zła umowa” (to dwa słynne cytaty premier May) Bank Anglii przystąpił do identyfikacji zagrożeń i wprowadzania środków korygujących w sektorze finansowym – utrata jego stabilności to największe ryzyko w przypadku chaotycznego brexitu. Na skutek działań prewencyjnych regulatora, wedle najnowszego Raportu Stabilności Finansowej, brytyjskie banki są dziś w stanie przetrwać uderzenie podobne w skali i zasięgu do Kryzysu Finansowego lat 2007-08.

Bank Anglii zwiększył wymagania od największych banków w trzech kluczowych zakresach: kapitału, płynności i kompozycji walutowej. Kapitał sektora finansowego wynosi dziś prawie 17% aktywów i jest trzykrotnie wyższy niż przed Kryzysem Finansowym. To sprawi, że z jednej strony nieoczekiwana fala niespłacanych kredytów nie doprowadzi do upadłości banku, a z drugiej strony spadek wyceny aktywów banku (w przypadku choćby krachu na giełdzie) nie doprowadzi do wstrzymania akcji kredytowej – obydwa zjawiska miały miejsce w trakcie Wielkiej Recesji.

Płynność sektora wynosi dziś powyżej biliona funtów – czterokrotnie więcej niż przed Kryzysem Finansowym. Dzięki temu brytyjskie banki są w niskim stopniu zależne od płynności na rynku międzybankowym. Doświadczenie wskazuje, że w trakcie kryzysu, ta płynność szybko „wysycha”. Przez to banki narażone są na niewypłacalność w przypadku paniki – nieoczekiwanej fali wypłat depozytów przez klientów. Dziś brytyjskie banki mogą obsługiwać wypłaty depozytów przez trzy miesiące bez żadnego dostępu do rynku.

Brytyjski system finansowy jest o tyle szczególny, że obsługuje nie tylko lokalną, ale światową gospodarkę. Ponad połowa aktywów brytyjskich banków jest denominowana w obcej walucie – głównie w euro, dolarach, jenach i frankach szwajcarskich. To tworzy szereg wielostronnych zależności. O ile brytyjska gospodarka przetrzyma kryzys handlowy w dowolnej części świata, o tyle spory kryzys finansowy (jak ten w 2007 w USA, lub ewentualne załamanie boomu kredytowego w Chinach) odbija się wyraźnie na dochodach Brytyjczyków. I odwrotnie – ewentualny kryzys finansowy w Wielkiej Brytanii rozleje się szerokim strumieniem – szczególnie po gospodarce Unii Europejskiej.

Dzięki działaniom prewencyjnym Banku Anglii aktywa i pasywa brytyjskich banków mają dziś prawie symetryczną strukturę walutową – wartość udzielonych kredytów i wykupionych obligacji w funtach, euro, dolarach i jenach ma pokrycie w depozytach złożonych w tych samych walutach. Warto zauważyć, że jeszcze dwa lata temu cały sektor był niezbilansowany – więcej było pasywów (złożone depozyty) niż aktywów (udzielone kredyty) walutowych. Zbilansowanie struktury walutowej sprawiło, że znacząco zwiększyło się bezpieczeństwo banków i złożonych tam oszczędności. Zawirowania na rynkach walutowych, zwłaszcza nagłe spadki kursu funta względem innych walut, mają teraz dużo mniejszy wpływ wypłacalność banków. W szczególności kredyty funtowe – te dla brytyjskiej gospodarki – nie zależą już od depozytów w obcych walutach.

Bank Anglii twierdzi, że sektor finansowy przygotowany jest na chaotyczny brexit. Jeśli chaos polityczny nie ustąpi miejsca racjonalnym działaniom, to wkrótce będziemy mogli sami się przekonać, czy rzeczywiście. Trzymajmy jednak kciuki, abyśmy nie musieli. Ze względu na destrukcyjny potencjał brexitu i ze względu na wysokie współzależności pomiędzy ekonomią Wyspy i kontynentu okres przejściowy to niezbędne minimum do ograniczenia – i tak już widocznych – kosztów rozwodu.

Bank Anglii mógł podjąć skuteczną ochronę rynku finansowego w oparciu o dwie fundamentalne i szeroko respektowane zasady swojej działalności – profesjonalizm i niezależność. Polski system finansowy ma skalę i wyzwania nieporównywalnie mniejsze niż brytyjski w przededniu brexitu. W przypadku zasady pierwszej jednak nie mamy się czego wstydzić – pod względem kadr Instytut Ekonomiczny NBP stoi na solidnym europejskim poziomie. Jednak ostatnie skandale dotykające najwyższych władz NBP i KNF ujawniają, że pomysł powoływania na tak odpowiedzialne stanowiska polityków to ogromne ryzyko, które nie sprzyja budowaniu prawdziwego dobrobytu – dobrobytu na pokolenia.

Wojciech Paczos, markoekonomista, wykładowca w Cardiff Unviersity, obronił doktorat w European University Institute we Florencji. Jest założycielem grupy eksperckiej „Dobrobyt na Pokolenia” www.napokolenia.pl

Tags: , , , , , , , , , , , ,

Leave a Reply