Władza bez hamulców. Trump rozmontowuje instytucje i relacje z EuropąRok Trumpa: Grenlandia, wojny celne, FED –

przez Tomasz Makarewicz

Rok po przejęciu władzy Donald Trump pokazuje, że rozumie prezydenturę jako władzę absolutną i nie znosi instytucji, które nie poddają się jego kontroli. W rozmowie z TOK FM dr Tomasz Makarewicz tłumaczy, skąd bierze się ta logika siły w polityce zagranicznej i dlaczego konflikt Trumpa z Fedem może być groźniejszy niż jego głośne pomysły na Grenlandię.

Jakub Janiszewski: Będziemy rozmawiali o tym, co Donald Trump robi na arenie wewnętrznej. O wojnie z Rezerwą Federalną. O tym, jakie to może mieć konsekwencje. Ale rozmawiamy dziś, a jeszcze trwa szczyt w Davos. De facto jest poświęcony tematom europejsko-amerykańskim. Relacjom transatlantyckim. I przede wszystkim pytaniu o ten kawałek świata, który jest pewnym łącznikiem między Ameryką Północną a Europą. Mowa o Grenlandii.

Spróbujmy się przyjrzeć temu, co w tym momencie nie jest żadną nową rzeczywistością. To są pomysły, które przedstawia się w prasie. Trochę na zasadzie testowania. Trochę na zasadzie straszenia przeciwnika. Co Europa może zrobić? Poza tym, że Dania wysłała niewielki kontyngent na Grenlandię. To podobno bardzo zirytowało Donalda Trumpa. Teraz pojawiają się sugestie, że Europa może odpowiedzieć wykluczeniem amerykańskich firm technologicznych z europejskich przetargów. Pytanie, do kogo wtedy się zwróci. Ale to inna rzecz.

Jest też wątek wojny celnej. Zaostrzenia wojny celnej ze Stanami Zjednoczonymi. Czyli w pewnym sensie zerwanie porozumienia, które udało się wynegocjować w połowie ubiegłego roku. Jak pan sądzi, jakie mogą się pojawić napięcia? Jak czytać to, co w tej chwili słyszymy?

dr Tomasz Makarewicz: Zacznijmy od ogólnej uwagi. Donald Trump jest wyjątkowym prezydentem. Do tej pory między administracjami republikańskimi i demokratycznymi istniała jednak pewna ciągłość polityki zagranicznej. Pomimo oczywistych różnic w stylu przywództwa. Widzieliśmy to w wypadku Bidena. Wycofał się z Afganistanu na początku kadencji. To była umowa wynegocjowana z talibami jeszcze przez Donalda Trumpa.

Trump jest tu wyjątkowy też dlatego, że z jednej strony na czele Departamentu Stanu postawił typowego instytucjonalnego konserwatystę. Marca Rubio. W bieżącej pracy widzimy ciągłość.

Z drugiej strony Trump jest nietypowy. Jest autorytarny. Lubi mieć swoje własne zdanie. Nie myśli o konsekwencjach. Nie myśli też, czy to zdanie mieści się w tradycyjnej amerykańskiej polityce zagranicznej. Stąd co jakiś czas mamy wybuchy i dziwne pomysły. Na przykład do dzisiaj nie może się zdecydować, czy w wypadku Ukrainy jest po stronie Ukrainy, czy po stronie Rosji. Raz mówi, że Rosja za chwilę upadnie. Innym razem mówi, że Zełenski nie ma żadnych kart w ręku.

Na tę grę trzeba patrzeć z tej perspektywy. Z punktu widzenia amerykańskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa narodowego Grenlandia jest kluczowa. Nie tylko teraz. Od co najmniej czasów II wojny światowej. Mamy globalne ocieplenie. Z jednej strony tworzą się szlaki arktyczne. Z drugiej strony Arktyka ma mnóstwo zasobów naturalnych. Dotąd nie ruszano ich na dużą skalę, bo trudno było do nich dotrzeć. Środowisko arktyczne było nieprzyjazne. To się zmienia. Będzie cieplej. Lód będzie się cofał. Łatwiej będzie te zasoby wydobyć. Metale ziem rzadkich i tak dalej. To pierwsza sprawa.

Druga sprawa. Arktyka się otwiera. Będzie coraz ważniejszym polem geopolitycznej bójki z Rosją. W mniejszym stopniu z Chinami. Dla Chin to raczej szlak handlowy. Nie mają bezpośredniej obecności w Arktyce. Grenlandia jest tu ważna, bo to ogromna wyspa na środku tego obszaru. Z zasobami mineralnymi. Z punktu widzenia Ameryki to jest element strefy wpływów.

Problem polega na tym, że Grenlandia już jest w amerykańskiej strefie wpływu. I dlatego ta dyskusja jest taka dziwna. Nikt nie rozumie, o co Trumpowi chodzi. Gdyby dzisiaj powiedział, że Grenlandia jest w niebezpieczeństwie, i że chce postawić bazę wojskową, radar albo lotnisko, to może to zrobić. Jest traktat z 1951 roku, jeśli dobrze pamiętam. Na jego podstawie mógłby się dogadać z Danią i Grenlandczykami.

Jeśli chodzi o zasoby naturalne, wszyscy wiedzą, że Arktyka się otwiera. Grenlandczycy będą myśleli o wydobyciu. Można byłoby zawrzeć umowę.

Problem jest taki, że on tego chyba nie rozumie. Albo nie wie, że Grenlandia już jest w tej strefie. Trudno powiedzieć. I tu zaczyna się interpretacja. Przestajemy myśleć strategicznie. Zaczynamy mówić o psychologii i charakterze Trumpa.

Pojawiają się dwa wątki. Pierwszy. Trump ma doświadczenie w nieruchomościach. Budował wieże. Ojciec budował mieszkania w Nowym Jorku. Patrząc na Grenlandię, on myśli jak deweloper. Myśli, że to nie może być w leasingu dla Ameryki. On chce to mieć na własność. To ma dawać bezpieczeństwo. Tylko geopolityka to nie rynek nieruchomości. Nie działa tak prosto. Dla wszystkich jest jasne, że przejęcie Grenlandii siłą oznaczałoby koniec NATO. A Dania nie jest zainteresowana sprzedażą. To nie jest sytuacja, w której wystarczy zaoferować cenę i ktoś sprzeda.

Drugi wątek to charakter Trumpa. To narcyzm. On patrzy na świat darwinistycznie. Są silni i słabi. Silni jedzą słabych. Słabi mają się poddać. Trump uważa się za samca alfa. Jest prezydentem największej potęgi militarnej. I wciąż jeszcze największej potęgi gospodarczej. I widzi sześćdziesiąt tysięcy ludzi na Grenlandii. I pyta, czemu oni w ogóle stawiają opór. Widzi Danię jako mały kraj. Z tej perspektywy to ma się po prostu podporządkować.

Jest jeszcze jedna rzecz. Europa myśli o tym po europejsku. Co powinna zrobić Unia Europejska. Dania jest częścią Unii. Wojna celna byłaby koordynowana z Brukseli. A w amerykańskiej polityce, szczególnie po konserwatywnej stronie, jest często niezrozumienie tego, że Europa działa coraz bardziej jako całość. Że to nie jest tylko zbiór państw. Oni myślą, że zdenerwowali Danię. Nie rozumieją, czemu cała Europa odpowiada.

Jakub Janiszewski: Czyli Stany, które rozwijały własny federalizm, nie rozumieją ewolucji Unii. Tego, że rosną uprawnienia Komisji. Tego, że ta blokowość jest coraz spójniejsza.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. I dlatego Trump, gdy karze Europę, nie narzuca ceł na całą Unię. Uderza w wybraną grupę krajów. Kraje nordyckie, zdaje się Niemcy, Wielką Brytanię. I nie rozumie, że musi negocjować z Unią jako całością, a nie tylko z Duńczykami czy Niemcami. I dlatego mamy problem.

Jakub Janiszewski: Ale tu jest pewna zagadka. Dlaczego Trump nie rozumie zasad, na jakich działa imperium. Przecież wiemy, że nie da się wszystkich podporządkować militarnie. Stany zbudowały instytucje międzynarodowe. W nich mogły lobbować i wywierać wpływ. Mogły zastraszać w białych rękawiczkach. A Trump to rozmontowuje.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. I trzeba powiedzieć wprost. Administracja Trumpa pracowicie rozmontowuje układ międzynarodowy, który Ameryka budowała od końca II wojny światowej. Był pomysł, że w obrębie Zachodu Stany są pierwszym pośród równych. I to oznaczało, że decydowały o kierunku. Inwazja Iraku to był przykład. Wiele krajów było przeciw. Ale dyskusja była narzucona przez Amerykę. I wielu partnerów, w tym my, poparło tę decyzję.

Podobnie z NATO. Trump chce się wycofywać, choć NATO było narzędziem Ameryki. Europa była słaba militarnie, to było Ameryce na rękę. Europa była zależna. Jeśli mieliśmy problem, jechaliśmy do Waszyngtonu. A jeśli Waszyngton czegoś chciał, musieliśmy się zgodzić.

Przykład. Baza Ramstein w Niemczech. Broni Niemców. A Ameryce dawała logistykę w Iraku.

Niszcząc te relacje, Ameryka oddaje świat, który budowała przez dekady. I teraz o to pana pytanie. Czy Trump jest niedouczony. Moim zdaniem problem jest też taki, że my go często słyszymy w tłumaczeniach i nie łapiemy, że on naprawdę nie jest bardzo inteligentny. Przepraszam za bezwzględność. W normalnych warunkach to nie byłby kluczowy problem. Nawet jeśli prezydent czegoś nie rozumie, to administracja mu to wyjaśnia. Prezydent podejmuje decyzję. Nie musi rozumieć każdego detalu.

Mieliśmy Joe Bidena. Pod koniec nie radził sobie mentalnie. Nie był ekonomistą. A jednak Ameryka wyszła z kryzysu i zrobiła pakiety infrastrukturalne. Bo administracja mu to przyniosła na stół.

Wyjątkowość Trumpa polega na tym, że zrywa z tym modelem. I nie tylko nie rozumie. On nie jest w stanie zaakceptować, że czegoś nie rozumie. To cecha narcyzmu. Usuwa ludzi, którzy się z nim nie zgadzają. Zostają potakiwacze. Widać to na przykładzie Marca Rubio. Publicznie zawsze popiera Trumpa. A ma doświadczenie. I są sygnały, że ludzie wokół niego panikują.

Widzimy to w praktyce. Trump nie rozumie ceł. Mamy wojnę handlową. Trump nie rozumie NATO. Konfliktuje się z partnerami. Nie rozumie agresji Rosji na Ukrainę. Każdego dnia mówi coś innego. Jedno rozumie. Że będzie konfrontacja z Chinami. Ale nie rozumie, jak budować sieć partnerstw wokół Chin. I to jest dramat tej administracji.

Jakub Janiszewski: Ale Obama też był narcystyczny. Większość prezydentów pewnie jest narcystyczna. To idzie z charyzmą. Tylko Trump nie ma buforu. Nie ma dystansu. Jakby wszystko było o nim.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. Żeby zostać prezydentem USA, trzeba mieć narcyzm. Ale większość ludzi uczy się kontrolować swoje wady. Obama i Biden potrafili kontrolować narcystyczne zapędy. Potrafili powiedzieć sobie, że nie są idealni. To nie był narcyzm totalny.

U Trumpa nie ma hamulców. Trzeba by psychologa, żeby to rozebrać. Może to bogata rodzina. Może wychowanie. Może ojciec. Może brak słowa „nie”. Ale hamulców nie ma. Jest nieokiełznane ego.

I to daje mu też w oczach wyborców autentyczność. Oni widzą lidera, który zrobi swoje. Nie będzie się oglądał. Nie boi się elit. Mówi „prawdę”. I dlatego jego autentyczność polega na tym, że się nie kontroluje.

Jakub Janiszewski: Przejdźmy do drugiego wątku. Konflikt między Trumpem a Powellem, szefem Fedu. Co to jest Rezerwa Federalna i czemu ma takie znaczenie?

dr Tomasz Makarewicz: Fed to bank centralny USA. Odpowiednik NBP. Niezależność banku centralnego wyłoniła się w latach 70. i 80. Wynika z doświadczeń po II wojnie światowej. Głównym celem jest kontrola inflacji. W USA jest też zapis o pełnym zatrudnieniu, czyli o wzroście. Ale inflacja jest kluczowa.

Bank centralny musi być niezależny, bo jego polityka jest niepopularna. Stopy procentowe trzeba czasem podnosić. To działa z opóźnieniem. A koszt jest natychmiastowy. Kredyty drożeją. Hipoteki drożeją. Biznes drożeje. Gdyby bank centralny był zależny od rządu, pojawia się pokusa: odłożyć decyzję, żeby nie drażnić wyborców. A potem są problemy. Wenezuela jest przykładem. Drukowanie pieniędzy doprowadziło do hiperinflacji.

Bank centralny można krytykować. Jest kontrola demokratyczna nad wyborem władz banku. Ale bank powinien być niezależny.

Trump nie lubi niezależnych instytucji. Fed mu przeszkadza. Jest też konflikt personalny. Powell został szefem Fedu w 2018 roku. Wybrał go Trump. Biden przedłużył kadencję w 2022 roku. Wtedy Fed podwyższał stopy. Trump wpadł w furię. Od tego czasu traktuje Powella jak wroga.

Jakub Janiszewski: Krytyka Fedu była. Ale dochodzenie prokuratorskie to nowy poziom. Skąd to się wzięło?

dr Tomasz Makarewicz: Takiego ruchu wcześniej nie było. A tym bardziej jest to dziwne, że stopy w USA są relatywnie niskie i spadały. Gospodarka poradziła sobie z inflacją po covidzie. Ale są też obawy o ochłodzenie. Fed tnie stopy, żeby uspokoić rynki. Trump powinien być zadowolony. A nie jest.

Tu wracamy do tego samego schematu. On nie lubi niezależnych instytucji. Jest osobista niechęć. I jest potrzeba kozła ofiarnego. W 2026 roku wejdą w życie reformy Trumpa. Biedniejsi mogą to odczuć. Powell jest wygodnym celem. Nie jest showmanem. Nie jest charyzmatyczny.

Jakub Janiszewski: Amunicja jest komiczna. Remont siedziby Fedu. Dochodzenie o kosztach.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. Chodzi o przekroczenie kosztów renowacji. W tle Trump buduje salę balową w Białym Domu. Te koszty też rosną. I szef Fedu nie prowadzi robót budowlanych osobiście. Jest politycznie odpowiedzialny, ale to nie on stoi z metrówką na budowie.

Jakub Janiszewski: Trump widzi wpływ jako materię. Jakby władza symboliczna nie istniała. I znowu budynek.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. A w polityce monetarnej władza symboliczna jest kluczowa. To umiejętność uspokojenia ludzi. To wiarygodność. W Polsce też widzieliśmy, jak komunikacja banku centralnego wpływa na oczekiwania inflacyjne. Jeśli ludzie panikują, wydają szybciej, ceny rosną. To działa jak samospełniająca się przepowiednia.

Fed był instytucją respektowaną na świecie. Teraz pojawia się ryzyko, że ten respekt zniknie. Że ludzie zaczną się zastanawiać, czy Fed jest niezależny.

Jakub Janiszewski: To trochę jak z polskim Trybunałem Konstytucyjnym. Ośmieszony traci powagę. A powaga jest częścią władzy instytucji.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. I wracamy do NATO. Ameryka była sprytna. Rządziła, ale nie mówiła tego wprost. Używała miękkiej władzy. Partnerów traktowała w sposób, który utrzymywał pozory równości. Trump to niszczy. Ale to też nie zaczęło się wczoraj. W Partii Republikańskiej od dawna rośnie przekonanie, że instytucje to teatr. Że trzeba działać siłą. To widać od czasów młodszego Busha i Iraku.

A w sprawie Fedu nie chodzi tylko o stopy. Chodzi o światowe rynki finansowe. Fed nadzoruje banki. Robi stress-testy. Pilnuje stabilności systemu. Przykład Silicon Valley Bank pokazał, że szybka reakcja Fedu potrafi zatrzymać panikę.

Ludzie boją się, że następca Powella będzie potakiwaczem. I że Fed może mniej kontrolować banki. Dochodzenie prokuratorskie jest też sygnałem do całego Fedu. Nie wychylajcie się. Bo inaczej dostaniecie po nosie. Nawet jeśli w sądzie wygracie, to proces trwa. Kosztuje. Państwo ma nieograniczone zasoby.

Jakub Janiszewski: Władza nigdy nie jest absolutna. Opiera się na delegacji. Jeśli ktoś nie uznaje delegacji i nie szanuje instytucji, wszystko się sypie. I trudno nie personalizować tego, bo to jest nielogiczne.

dr Tomasz Makarewicz: Tak. To są problemy psychologiczne. To brak kontroli impulsów. Ale Trump nie spadł z nieba. To jest też wynik ewolucji Partii Republikańskiej po porażkach od lat dwutysięcznych. Irak. Wielka recesja. Kryzys ideowy. Potem Obama w Białym Domu. Dla wielu konserwatystów to był szok psychologiczny. I partia dryfowała. Trump jest ekstremum tego procesu.

Są też ludzie, którzy mu to umożliwiają. I są wyborcy, którym to się podoba. To są wojny kulturowe. To jest fascynacja przemocą. To jest chęć dokopania słabszym. I to widać też w działaniach służb. Widać to w sposobie traktowania ludzi. To jest ten sam proces. Polityka przestała być rozmową dorosłych. Stała się impulsem.

Jakub Janiszewski: Pan mówi o kompromitacji pewnej idei politycznej. A po kompromitacji często wchodzi goła siła. I dlatego Trump mógł się pojawić.

Powyższy wpis powstał na podstawie wypowiedzi dr. Tomasza Makarewicza w radiu TOK.FM. Zapraszamy do odsłuchu rozmowy.


Teksty takie jak ten powstają dzięki wsparciu naszych patronów. Jeśli nasza misja jest Ci bliska, możesz zostać jednym z nich lub zachęcić do tego znajomych.

Podobne opinie i ekspertyzy

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Akceptuję Polityka prywatności