W grudniu 2020 roku dr Paweł Bukowski, na zaproszenie Concilium Civitas, wygłosił wykład na temat problemu nierówności. Prelekcja naszego eksperta stanowi doskonałą ilustrację tego, dlaczego uważamy nierówności za jeden z najważniejszych problemów współczesności, z którym należy walczyć. Postanowiliśmy więc opublikować bardzo szczegółowe, trzyczęściowe streszczenie wykładu Pawła. Dziś zaczynamy od odpowiedzi na pytanie: “Dlaczego w ogóle miałbym się przejmować nierównościami?”.

***

Dlaczego problem nierówności jest ważny?

Bardzo często w debatach odpowiedź na to pytanie ma charakter etyczny. Wielu ludzi mówi, że to po prostu niesprawiedliwe, że bogaci się bogacą, podczas gdy reszta społeczeństwa albo bogaci się znacznie mniej, albo w ogóle. To bardzo istotny argument, który jednak często zderza się z indywidualnymi systemami wartości.

Ktoś może powiedzeć: „No, dobrze, ale ja wcale nie uważam, że to jest niesprawiedliwe.” Dlatego tak ważne jest ukazanie bardziej obiektywnych, ekonomicznych argumentów uzasadniających pogląd, że z nierównościami należy walczyć. Tego rodzaju argumenty pojawiają się niestety w dyskursie znacznie rzadziej i ograniczają się do zestawienia ze sobą równości i wzrostu gospodarczego. Sugeruje się wówczas, że być może chcemy żyć w kraju o dużych nierównościach, ponieważ taki kraj rozwija się szybciej. Jesteśmy więc postawieni przed wyborem między krajem egalitarnym, ale jednocześnie ospałym, a krajem, który szybko się rozwija, w którym pojawia się wiele innowacji, ale jednocześnie występują duże nierówności społeczne.

Tej dychotomii używa się zarówno na prawicy, jak i na lewicy. Centroprawica często debatuje w duchu neoliberalizmu, który mówi, że być może powinniśmy przestać przejmować się równością, ponieważ nierówność stymuluje wzrost gospodarczy i to jest dla nas ostateczny cel.

Z drugiej strony na lewicy mamy modną ostatnio dyskusję na temat postwzrostu. Tam pojawiają się głosy, że równość jest najważniejsza, więc powinniśmy przestać dążyć do wzrostu gospodarczego, a może nawet go ograniczyć. Źródeł takiej dychotomii można szukać w dość przestarzałej już myśli ekonomicznej lat osiemdziesiątych i dziewięćdziewsiątych, kiedy dominował pogląd, że musimy wybierać między efektywnością a równością.

W swoim wykładzie dr Paweł Bukowski starał się przekonać słuchaczy, że przeświadczenie o istnieniu takiej dychotomii jest niesłuszne. Jak mówi nasz ekspert, wyniki badań ekonomicznych z ostatnich dwudziestu lat jasno wskazują – aby cieszyć się wzrostem gospodarczym, musimy budować równe społeczeństwo.

Skąd wzięło się dychotomiczne myślenie o nierównościach?

Jak mówi nasz ekspert: „Pierwszym, koronnym argumentem jest tutaj twierdzenie, że nierówności mogą motywować do większych innowacji lub większego wysiłku. Czyli jeśli ja spojrzę na Billa Gatesa i zobaczę, jak bardzo on jest bogaty, to chcę być tak bogaty jak on, więc zaczynam działać, zakładam firmę, wynajduję nowe wynalazki i w ten sposób moja produktywność rośnie i społeczeństwo się bogaci. Niestety, nie ma żadnych dowodów empirycznych na to, że tak jest. Jeśli już coś wiemy o innowacjach, to na przykład z badań o Ameryce wiemy, że innowacje wynikają w znacznie większym stopniu z tego, gdzie się ktoś urodził, kim są jego rodzice i jaką ma sieć znajomych, niż od potencjalnych monetarnych nagród za innowacyjność. Poza tym, ten argument nie uzasadnia wysokich poziomów nierówności. Bo czy ja rzeczywiście muszę patrzeć na miliarderów, żeby mnie to motywowało? Przecież wystarczy, że spojrzę na człowieka, który ma tylko milion. Jeśli nawet ten argument jest prawdziwy, to nie uzasadnia, czemu Bill Gates musi mieć na swoim koncie te wszystkie miliardy, żeby mnie to zmotywowało do pracy. Dlatego ten argument często pojawia się w dyskusji, ale ma zaskakująco mało wsparcia naukowo-empirycznego.”

Kolejnym często przytaczanym argumentem jest pogląd, jakoby istnienie nierówności stymulowało inwestycje w kapitał fizyczny. Aby inwestować, na przykład w maszyny czy możliwości produkcyjne firm, musimy mieć oszczędności. Wiemy jednocześnie, że bogaci oszczędzają więcej niż biedni, bo osoba mniej zamożna wyda większą część swojego dochodu na bieżącą konsumpcję. Wzrost nierówności, czyli przesunięcie dochodu od biednych do bogatych, wiąże się więc ze wzrostem globalnych oszczędności, a, co za tym idzie, do wzrostu inwestycji w kapitał fizyczny i większego wzrostu gospodarczego. Jak wyjaśniał Paweł: „Ten argument ma sens i rzeczywiście działa w praktyce, ale problem w tym, że obecnie kapitał fizyczny ma bardzo mały wpływ na rozwój gospodarczy i rozwój społeczeństw. Obecnie sukces gospodarczy nie zależy od tego, ile mamy maszyn, ale od tego, ilu mamy wykształconych ludzi. Kapitał fizyczny ustąpił więc pola kapitałowi ludzkiemu, który jest z kolei negatywnie determinowany przez nierówności. Ten drugi argument, pomimo tego, że jest logiczny i ma umocowanie w empirii, jest obecnie praktycznie nieistotny lub ma drugorzędne znaczenie dla gospodarek.”

Widzimy już, że nierówności niekoniecznie stymulują wzrost gospodarczy, ale nie dla każdego stanowi to wystarczający powód, aby się nimi przejmować.

Warto jednak zastanowić się, czy nierówności nie hamują wzrostu gospodarczego. Nasz ekspert przytacza cztery argumenty przemawiające za tą tezą:

1. Nierówności ekonomiczne zmniejszają równość szans w społeczeństwie – kształtują społeczeństwo, w którym o sukcesie w życiu nie decyduje twój wysiłek czy talent, ale to, gdzie się urodziłeś i jakie środki ci zapewniono. Społeczeństwo traci więc potencjał wybitnych jednostek z biednych rodzin oraz potencjalne innowacje. Ponieważ wiele osób może nie być w stanie utrzymać się i jednocześnie pokryć kosztów edukacji, osoby biedniejsze mogą nie inwestować w swoje umiejętności. Ogranicza to rozwój kapitału ludzkiego, który współcześnie ma znacznie większe przełożenie na wzrost gospodarczy w skali globalnej. Pojawia się oczywiście także pytanie, czy chcemy żyć w takim społeczeństwie, gdzie sukces determinuje nie twój wysiłek, a pochodzenie, w społeczeństwie rentierów. Nierówności powodują, że tracimy równość szans w społeczeństwie, a to zmniejsza liczbę innowatorów i ogranicza inwestycje w kapitał ludzki.

2. Nierówności wpływają na wybory polityczne. Świetną ilustracją tego są Stany Zjednoczone. „W USA od lat siedemdziesiątych realna mediana płacy, czyli to, ile pieniędzy realnie trafia do najbardziej typowego obywatela, praktycznie się nie zmieniła. Czyli taki typowy pan Smith od pięćdziesięciu lat zarabia tyle samo. Jednocześnie widzimy, że bogaci w USA bogacą się coraz bardziej, mamy wzrost gospodarczy, więc pojawia się pytanie, dlaczego […] Smith miałby głosować za jakąkolwiek polityką prowzrostową, skoro właściwie nic z tego wzrostu nie ma, a jego realna płaca stała w miejscu od ostatnich pięćdziesięciu lat. To samo widzimy w Wielkiej Brytanii i w tym sensie to nie zaskoczenie, że decyzja o Brexicie czy wybór Trumpa na prezydenta miały miejsce w tego typu społecznościach.

3. Nierówności wpływają na stan demokracji – siła ekonomiczna kreuje siłę polityczną. Warto tutaj znowu spojrzeć na USA, gdzie wydaje się ogromne pieniądze na lobbying. Osoby bogate, dzięki swojemu majątkowi, w znacznie większym stopniu wpływają na politykę. To z kolei sprawia, że stają się jeszcze bogatsi. Nierówności mogą więc działać niszcząco na demokrację i prowadzić do rządów najbogatszych.

4. Nierówności mogą zaostrzać konflikty społeczne i etniczne, jak i powodować wzrost przestępczości, co również ma negatywny wpływ na wzrost gospodarczy.

Na negatywny wpływ nierówności na wzrost gospodarczy wskazuje badanie z 2014 roku dla państw OECD, w którym autorzy spojrzeli na relacje pomiędzy nierównościami mierzonymi współczynnikiem Giniego, a wzrostem gospodarczym po niedawnym kryzysie finansowym.

Czarne romby oznaczają regiony Europy, a białe trójkąty – kraje Ameryk. Widzimy tutaj negatywną zależność pomiędzy nierównościami a wzrostem gospodarczym. Regiony z większymi nierównościami w Europie mają niższy wzrost i vice versa, regiony z niższymi nierównościami osiągnęły wyższy wzrost gospodarczy po kryzysie. Podobnie w krajach obu Ameryk. Dane empiryczne potwierdzają więc pozytywną zależność między równością a wzrostem gospodarczym.

„To, co wiemy z badań ekonomii głównego nurtu, to że żeby mieć wzrost gospodarczy, musimy mieć równe społeczeństwo. Możemy i powinniśmy jednocześnie dbać o wzrost i równość. Nie chodzi wyłącznie o argument etyczny, o to, że tak jest sprawiedliwie, ale chodzi o gospodarkę i przyszłość naszego kraju i jego rozwój w długim okresie.” – podsumował nasz ekspert.

***

Cały wykład dr. Bukowskiego można obejrzeć tutaj.

Tags: ,

Leave a Reply