Kto osądzi Jasona Ardaya? Cambridge i błędne wyobrażenia o akademickiej merytokracji

przez Krzysztof Krakowski

Trudno pisać o tej historii bez świadomości jej tragicznego finału. Socjolog Jason Arday, najmłodszy czarnoskóry profesor na Uniwersytecie Cambridge, 14 sierpnia został znaleziony martwy. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy rozmawiać o zarzutach stawianych Jasonowi Ardayowi. Przeciwnie – warto zastanowić się, co właściwie z nich wynika.

Jason Arday został oskarżony o plagiat oraz manipulowanie opinią publiczną. „Kampania dezinformacji to było za wiele dla Jasona” – przekazała w sobotę 15 sierpnia BBC rodzina naukowca.

Jeszcze kilka miesięcy temu historia Jasona Ardaya nadawała się na inspirujący film o przełamywaniu barier. Urodzony i wychowany w południowym Londynie syn ghańskich imigrantów, zdiagnozowany w dzieciństwie z autyzmem i opóźnieniem rozwojowym, miał – według szeroko powtarzanej wersji jego biografii – nie mówić do jedenastego roku życia i nauczyć się czytać i pisać dopiero jako osiemnastolatek.

Mimo tego zrobił błyskawiczną karierę akademicką.

Po doktoracie z edukacji na Liverpool John Moores University pracował, między innymi, na uniwersytetach Durham i Glasgow. W 2023 roku, w wieku 37 lat, objął profesurę socjologii edukacji na University of Cambridge. Zostając najmłodszym czarnym profesorem w historii tej uczelni.

Arday szybko stał się kimś więcej niż naukowcem zajmującym się nierównościami rasowymi i edukacją.

Doradzał instytucjom publicznym i występował w mediach. W 2023 roku Shaw Trust umieścił go w pierwszej dziesiątce swojej listy Disability Power 100. Zaś w połowie sierpnia w Stanach Zjednoczonych ukazała się jego autobiografia Great and Unfortunate Things, przedstawiająca drogę od niemówiącego autystycznego chłopca z londyńskiego osiedla komunalnego do profesury w Cambridge.

W ciągu kilku tygodni ta historia zmieniła się jednak nie do poznania. W brytyjskich mediach pojawiły się oskarżenia o plagiat oraz kolejne wątpliwości dotyczące prawdziwości elementów biografii Ardaya – od jego akademickich afiliacji, przez osiągnięcia sportowe i działalność charytatywną, po opowieści z dzieciństwa. Wokół profesora rozpętała się medialna burza.

Śledztwo

Cambridge i Jesus College, gdzie był afiliowany, wszczęły postępowanie dotyczące jego kwalifikacji i okoliczności zatrudnienia, a na początku sierpnia Arday zrezygnował ze stanowiska. Kilka dni później 41-letni Jason Arday został znaleziony martwy w swoim domu w południowym Londynie. Policja określiła jego śmierć jako niespodziewaną, ale niewzbudzającą podejrzeń udziału osób trzecich.

Trudno pisać o tej historii bez świadomości jej tragicznego finału. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy rozmawiać o zarzutach stawianych Ardayowi. Przeciwnie – warto przyjrzeć się im uważnie, ale także zastanowić się, co właściwie z nich wynika.

Nie zamierzam przy tym rozstrzygać, kim „naprawdę” był Jason Arday. Moja wiedza o nim jest w dużej części taka sama jak wiedza większości czytelników – pochodzi z publikacji prasowych, jego tekstów i publicznych wystąpień.

Jako osoba pracująca od lat na uniwersytetach, ostatnio w King’s College London, patrzę jednak na tę historię również z perspektywy własnych, siłą rzeczy anegdotycznych doświadczeń z rekrutacją, awansami i codziennym funkcjonowaniem akademii.

Z tej perspektywy kilka elementów dominującej opowieści o „aferze Ardaya” wydaje mi się mocno wypaczonych. Przypadek jednego profesora jest interesujący przede wszystkim dlatego, że odsłania szerszy problem: nasze często nierealistyczne wyobrażenia o tym, jak działa współczesny uniwersytet i co właściwie oznacza w nim „merytokracja”.

Między biografią a autokreacją

Zacznijmy od zarzutów dotyczących podkoloryzowania własnej biografii. To część sprawy Ardaya, która interesuje mnie najmniej. Wszyscy w jakimś stopniu uczestniczymy w storytellingu na własny temat: wybieramy jedne wydarzenia, pomijamy inne, upraszczamy związki przyczynowe i z perspektywy czasu nadajemy swojemu życiu spójność, której prawdopodobnie nie miało.

Różnica między takim opowiadaniem siebie a wymyślaniem faktów jest oczywiście nietrywialna. Fałszywe historie opowiadane przez osoby publiczne mogą mieć rzeczywiste konsekwencje. Sam zajmowałem się badaniem zamieszek etnicznych w Kirgistanie, których niepotwierdzone pogłoski odegrały istotną rolę w eskalacji przemocy. Z badań nad dezinformacją wiemy szerzej, że powtarzanie przez polityków czy inne osoby publiczne fałszywych informacji może zmieniać zachowania, a w pewnych warunkach nawet przyczyniać się do przemocy (jak pokazano, np. w artykule na temat przemocy przeciw Azjatom w trakcie pandemii Covid-19 w Stanach Zjednoczonych).

W przypadku Ardaya nie dramatyzowałbym jednak tego zagrożenia. Zasięg nawet stosunkowo rozpoznawalnych akademików jest mikroskopijny w porównaniu z politykami czy celebrytami. Sam pracuję na brytyjskim uniwersytecie od trzech lat, mam dyplom z socjologii i zajmowałem się między innymi badaniami nad edukacją, a przed wybuchem tej afery nigdy nie słyszałem ani o Jasonie Ardayu, ani o żadnym z jego akademickich kolegów czy przeciwników zaangażowanych w ten spór.

Nie sądzę też, by podkoloryzowanie osobistej biografii powinno samo w sobie mieć poważne konsekwencje zawodowe, o ile nie dotyczy pracy naukowej. Nawet jeśli Arday opowiadał te historie studentom, pozostawały one osobistymi wspomnieniami, a nie wynikami badań. Szkoda tylko, że nie poszedł śladem Somerseta Maughama. Ten o mocno autobiograficznym Of Human Bondage otwarcie pisał, że nie jest to autobiografia, lecz powieść, w której „fakty i fikcja są nierozerwalnie ze sobą powiązane” (cyt. za The Summing Up, 1938, William Heinemann Ltd, Londyn). Być może podobnie należało od początku traktować przynajmniej część barwnych opowieści Ardaya o własnym życiu.

Dalszą cześć, znajdziecie na stronie OKO.Press, gdzie tekst ukazał się w oryginale.


Teksty takie jak ten powstają dzięki wsparciu naszych patronów. Jeśli nasza misja jest Ci bliska, możesz zostać jednym z nich lub zachęcić do tego znajomych.

Fotografia: Prawo autorskie Joe Giddens/AP Photo

Podobne opinie i ekspertyzy

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Akceptuję Polityka prywatności