Jak opodatkować bogactwo? Ekonomiści toczą pasjonujący spór

przez Łukasz Rachel

Zacznijmy od liczb. Pokolenie temu przeciętny Brytyjczyk, odkładając 15 proc. pensji, potrzebował około 20 lat, by przejść z dolnej ćwiartki rozkładu majątku do górnej. Dziś potrzebuje 40 lat. W Niemczech i Francji zmiana jest jeszcze bardziej dramatyczna.

Te wyliczenia pochodzą z lipcowego tekstu Johna Burn-Murdocha w „Financial Times”. Mechanizm jest prosty: od połowy lat 90. mediana majątku netto gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii, USA, Niemczech i Francji podwoiła się realnie. Tymczasem dochody wzrosły w tym czasie o jakieś 30 proc.

Majątek i płace rozjechały się.

W skali makro stosunek majątku do rocznego PKB w krajach takich jak: USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Niemcy czy Japonia wzrósł ponad dwukrotnie: od 3:1 w latach 70. do 6:1, a nawet 7:1 obecnie.

Winne są demografia, rosnące nierówności dochodowe, niższy wzrost gospodarczy. Te i inne czynniki obniżają długoterminowe stopy procentowe, promują akumulację aktywów i windują wyceny w górę. Jeśli wartość aktywów rośnie szybciej niż wynagrodzenia, to o twojej pozycji ekonomicznej coraz mniej decyduje to, co robisz. Coraz większe znaczenie ma to, czyim jesteś dzieckiem – albo czy kupiłeś mieszkanie, akcje lub krypto w odpowiednim momencie.

Z danych wynika, że majątek jest coraz bardziej istotny dla poczucia bezpieczeństwa i satysfakcji, a dochód staje się mniej ważny.

Wzrasta poczucie frustracji, potęgowane kontrowersyjnymi postawami miliarderów oraz programami i podcastami pokazującymi bogactwo i łatwe drogi jego zdobycia.

Kiedy ktoś domaga się podatku od majątku, standardowa odpowiedź brzmi: przecież nierówności majątkowe wcale nie rosną. I to prawda. Udział najbogatszego 1 procenta w majątku ogółem jest w USA, Wielkiej Brytanii i Europie od kilkunastu lat płaski albo lekko spada. Tyle że te dane odpowiadają na trochę inne pytanie. Mierzą, jak nierówno majątek jest rozłożony. Nie mierzą, jak trudno się po tym rozkładzie przesunąć. Jeśli majątek wszystkich się podwoi, udziały procentowe nie drgną — a dystans, który trzeba pokonać oszczędnościami z pensji, urośnie dwukrotnie. Nierówność stoi w miejscu, a poczucie frustracji rośnie.

Zucman i jego dwa procent

Do tego sporu wchodzi Gabriel Zucman, ekonomista z Berkeley i Paryskiej Szkoły Ekonomicznej, z nową książką We Need to Tax Billionaires („Musimy opodatkować miliarderów”).

Zucman zrobił karierę na szacowaniu majątku ukrytego w rajach podatkowych i to doświadczenie kształtuje jego propozycje. W 2023 roku otrzymał medal Johna Batesa Clarka. Przyznaje go co roku Amerykańskie Towarzystwo Ekonomiczne ekonomiście poniżej czterdziestego roku życia pracującemu w Stanach Zjednoczonych. Jest to wyróżnienie uważane za najważniejsze po Noblu w tym zawodzie.

Kluczowa propozycja Zucmana to minimalny podatek majątkowy.

Osoby z majątkiem powyżej 1 miliarda dolarów (propozycja w skali świata) lub 100 milionów euro (propozycja np. we Francji) powinny płacić rocznie co najmniej równowartość 2 proc. majątku netto powinny płacić rocznie co najmniej równowartość 2 proc. majątku netto. Ale wszystkie podatki już zapłacone – PIT, podatek od zysków kapitałowych, a nawet przypadająca na ich udziały część CIT-u płaconego przez spółki – zaliczałyby się na poczet tego progu. Kto już płaci równowartość 2 proc. majątku, nie dopłaca ani grosza.

Do tego trzy elementy techniczne:

  • przejrzystość struktur (podatek obejmuje także majątek kontrolowany za pośrednictwem holdingów i wehikułów offshore; tzw. look-through taxation),
  • podatek od osób przenoszących rezydencję podatkową do Monako czy Dubaju
  • oraz możliwość rozłożenia należności w czasie lub zapłacenia jej częścią udziałów, gdy majątek podatnika składa się głównie z trudno zbywalnych aktywów.

Wzorem jest globalny minimalny CIT uzgodniony w OECD w 2021 roku. Chodzi nie o harmonizację stawek, tylko o poziom, do którego każdy kraj dochodzi po swojemu.

Miliardy z miliarderów

Ile mógłby przynieść minimalny podatek majątkowy?

Zucman i jego współpracownicy szacują, że objęcie nim około 3 tys. miliarderów na świecie zapewniłoby budżetom państw łącznie 200–250 mld dolarów rocznie. We Francji podatek płacony przez około 1,8 tys. gospodarstw domowych mógłby przynieść do 20 mld euro rocznie, a w Wielkiej Brytanii — gdzie objąłby mniej niż tysiąc gospodarstw — 10,4 mld funtów w 2026 roku i około 18 mld funtów w 2036 roku.

Jednak te szacunki są ostro kwestionowane. We Francji siedmiu ekonomistów, w tym Xavier Jaravel z LSE, przewodniczący rządowej Rady Analiz Ekonomicznych, napisało w „Le Monde”, że realny wpływ to raczej 5 niż 20 miliardów euro. Cztery razy mniej niż obiecuje Zucman.

Warto jednak zauważyć, co Zucman mówi między wierszami: przychody nie są głównym celem ustanowienia podatku majątkowego.

Dalszą cześć, znajdziecie na stronie OKO.Press, gdzie tekst ukazał się w oryginale.


Teksty takie jak ten powstają dzięki wsparciu naszych patronów. Jeśli nasza misja jest Ci bliska, możesz zostać jednym z nich lub zachęcić do tego znajomych.

Podobne opinie i ekspertyzy

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Akceptuję Polityka prywatności