Joanna Clifton-Sprigg dla Rzeczpospolitej.

Nasz kraj mógłby przyjąć wykształconych i przedsiębiorczych reemigrantów z Wysp. Ale sama dobra sytuacja ekonomiczna to za mało. Trzeba łagodzić podziały polityczne.

Wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Zdecydowana większość ekspertów przewiduje pesymistyczne scenariusze, bo brexit niesie ze sobą wiele niewiadomych na polu ekonomicznym, społecznym i politycznym. Będzie to też wyzwanie dla Polski, bo Wielka Brytania jest jednym z naszych najważniejszych partnerów handlowych. Czy Polska może jednak na tym zyskać?

Na myśl przychodzi hipoteza, że efekty brexitu i narastające na Wyspach napięcia na tle narodowościowo-etnicznym mogą przyczynić się do powrotu wielu Polaków do ojczyzny. Dane brytyjskiego Office for National Statistics wskazują, że napływ imigrantów do Wielkiej Brytanii z krajów „EU10″, do których należy Polska, spada i w 2018 r. po raz pierwszy był mniejszy niż rosnąca od referendum liczba powrotów do tych krajów.

Polski rząd od lat zabiegał o powroty, a w tym roku szczególnie zintensyfikował działania, organizując targi pracy. Były też oficjalne wypowiedzi polskiego ambasadora w otwartym liście do rodaków, nakłaniające do „poważnego rozważenia możliwości powrotu do ojczyzny”. To stanowczo za mało. Badania ekonomiczne i intuicja wskazują, że kluczowe dla decyzji o migracji są różnice w potencjale gospodarczym: płace, bezrobocie i koszty życia. W przypadku Polski nie mniej istotna będzie również temperatura sporu politycznego.

Recesja na Wyspach, boom w Polsce

Forma brexitu wpłynie zarówno na rozwój gospodarczy Wielkiej Brytanii, jak i na prawa przysługujące Polakom. Centre for Economic Performance przy London School of Economics szacuje, że w razie ugodowego rozstania PKB na obywatela w ciągu kolejnej dekady będzie 1,9–5,5 proc. niższy niż w razie pozostania w Unii. Jeśli natomiast Wielka Brytania wyjdzie bez umowy, różnica wyniesie 3,5–8,7 proc. Nie bez znaczenia będzie też prognozowany spadek kursu funta, co obniży realną wartość zarobków i oszczędności Polaków rozważających powrót do kraju. Gdyby miał nastąpić twardy brexit, Polaków natychmiast przestaną chronić przepisy UE. Wedle słów brytyjskiego ministra spraw wewnętrznych tym, którzy nie poproszą o status osoby osiedlonej (settled status), mogą grozić deportacje.

Tymczasem sytuacja ekonomiczna w Polsce jest dobra. Komisja Europejska prognozuje, że możemy spodziewać się 4,4 proc. wzrostu PKB w 2019 i 3,6 proc. w 2020. Coraz częściej mówi się też, że w Polsce brakuje rąk do pracy. W drugim kwartale 2019 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wedle GUS wynosiła 5,3 proc. i spadała.

Różnica w prognozach to jednak nie wszystko. Zarobki w Polsce nadal odstają od tych w pozostałej części Europy: nominalne roczne zarobki netto są trzy-, a nawet czterokrotnie niższe w Polsce niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Upłynie wiele wody w Wiśle i Tamizie, zanim polskie zbliżą się do brytyjskich, nawet tych po brexicie. Nowe elementy polityki socjalnej, jak 500+, wpływają korzystnie na atrakcyjność powrotu – szczególnie w przypadku rodzin wielodzietnych – ale różnicy w dochodach nie zniwelują.

Do końca września o status osiedlony zaaplikowało niecałe 350 tys. z ponad 800 tys. rodaków na Wyspach. Może to sygnalizować, że wielu rzeczywiście rozważa opuszczenie Wielkiej Brytanii i w związku z tym nie szuka prawnego potwierdzenia swojego statusu. Podobny obraz wyłania się z badań ankietowych NBP, w których coraz większa liczba Polaków w Wielkiej Brytanii wyraża zainteresowanie powrotem w 2018 r. 29 proc. planowało pobyt nie dłuższy niż trzy lata. Wśród deklarujących tymczasową migrację, ponad 30 proc. było zdecydowanych wracać do Polski bez względu na okoliczności.

Kolejnym istotnym elementem układanki jest sytuacja gospodarcza w pozostałych krajach UE. Rąk do pracy brakuje także w Niemczech czy Holandii, a zarobki są tam równie atrakcyjne jak w Wielkiej Brytanii. Nie ma zatem pewności, że Polacy już wyjeżdżający z Wysp trafiają z powrotem do Polski. W tym świetle sam brexit traci mocno na znaczeniu, bo polska oferta musiałaby być konkurencyjna również wobec wielu innych krajów niemających w planach chaotycznych „exitów”.

Jednak nie tylko czynniki ekonomiczne, ale też emocjonalne i społeczno-polityczne, wpływają na reemigrację. Wielu Polaków pragnie wrócić, bo utożsamia się z Polską, ma tu korzenie i rodzinę. Chociaż rodzina często stanowi też największą barierę przed powrotem: gdy dzieci uczęszczają do szkoły w Wielkiej Brytanii, rodzice mogą mieć obawy związane z aklimatyzacją w polskiej szkole, barierą językową i różnicami programowymi.

Często pomijanym elementem tej układanki jest polityka. Wyniki wyborów parlamentarnych uwidaczniają ogromną różnicę w poglądach politycznych pomiędzy Polakami na Wyspach a rodakami w kraju. Prawie 37 proc. Polaków głosujących na Wyspach oddało głos na Koalicję Obywatelską, 23 proc. na SLD i tylko 20 proc. na PiS. To wynik dalece odbiegający od krajowego, a nawet od tego, jak zagłosowali młodzi ludzie w wieku 18–29 lat w Polsce. W tej kwestii Polakom na Wyspach najbliżej do poglądów politycznych wyborców z wykształceniem wyższym, którzy oddali 36,6 proc. głosów na KO, 15,7 proc. na Lewicę i 29,9 proc. na PiS.

Z jednej strony to, kto powróci, zależy od działań kraju. Z drugiej strony przygotowanie Polski na owe powroty zależeć powinno od tego, kto wróci. Gra jest warta świeczki. Literatura ekonomiczna w zakresie migracji podkreśla atuty powracających migrantów – ich kapitał ludzki, doświadczenie zdobyte za granicą, innowacyjność, oszczędności, które można zainwestować w kraju, ale też zmieniony światopogląd. Jeśli powroty z emigracji mają przyczynić się do zwiększonego rozwoju państwa, dobrze, by wracali najbardziej produktywni, stosunkowo młodzi ludzie z deficytowymi w Polsce umiejętnościami, którzy się szybko z powrotem zaaklimatyzują.

Czas na ruch polityków

Wyzwanie polega na tym, że tacy ludzie równie łatwo odnajdą się prawdopodobnie w każdym innym kraju, dlatego Polska musi być konkurencyjna i nie powinna polegać na samym sentymencie naszych rodaków. Co czeka reemigrantów po powrocie? Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zorganizowało w maju w Londynie targi pracy dla Polaków na emigracji. Minister Emilewicz przekonywała o komfortowej sytuacji na polskim rynku pracy, podkreślała poczucie bezpieczeństwa w kraju i zapewniała, że rząd zaoferuje wracającym wsparcie. Szczegółów jednak brak.

Należy też pamiętać, iż reintegracja na rynku pracy to tylko jedno z wyzwań dla powracającego emigranta. Jeśli rządzącym zależy na zachęceniu młodych, przedsiębiorczych, często liberalnych Polaków do powrotu, należy w pierwszej kolejności zastanowić się, jak złagodzić konflikt polityczny.

Dr Joanna Clifton-Sprigg jest wykładowczynią na University of Bath, badaczką migracji i edukacji. Członkiem grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia.

Tags: , , , ,

Leave a Reply