Analiza nierówności Pawła Bukowskiego w Krytyce Politycznej.

Wzrost przeciętnego dobrobytu i nierówności, od odzyskania niepodległości, w szły ramię w ramię – w PRL-u obydwa wskaźniki stały na niskim, a w III RP na wysokim poziomie. Rozerwanie tego klinczu to dziś największe wyzwanie polskiej polityki gospodarczej.

Tamara Łempicka, Autoportret w zielonym Bugatti, 1929


Na okrągłą,listopadową rocznicę do debaty publicznej trafiło kilka interesujących analiz rozwoju polskiego dobrobytu na przestrzeni wieku (nasza, FOR-u oraz Marcina Piątkowskiego). Wszystkie te analizy za wskaźnik dobrobytu brały PKB per capita w cenach stałych. To dobra miara porównawcza, bo opisuje, ile średni obywatel produkuje w ciągu roku. Problem w tym, że średni obywatel nie istnieje. Aby uzyskać pełny obraz dobrobytu w społeczeństwie trzeba spojrzeć, jak dochód jest dzielony pomiędzy jego rzeczywistych obywateli, bardzo przecież od siebie różnych.

Mierzenie nierówności jest, niestety, dużo trudniejszym wyzwaniem niż mierzenie średnich. Dobrej jakości dane sondażowe o dochodach Polaków są dostępne dopiero od lat 80. Dobrym (bo dostępnym) przybliżeniem zjawiska nierówności jest też spojrzenie na dochody najbogatszych. W tym zakresie istnieją dobre dane – podatkowe. Możemy sprawdzić, ile osób znajdowało się w najwyższych progach i jaki miały dochód. Wraz z Filipem Novokmetem z University of Bonn i Paris School of Economics zebraliśmy, usystematyzowaliśmy i opublikowaliśmy te dane dla Polski dla lat 1892-2015.

Źródło: Bukowski, P. and Novokmet, F. (2017). “Top Incomes during Wars, Communism and Capitalism: Poland 1892-2015.” LSE International Inequalities Institute Working Paper 17.

W okresie międzywojennym polska gospodarka miała ogromne ambicje, ale słabe osiągnięcia: średnie PKB na osobę praktycznie nie zmieniło się pomiędzy rokiem 1918 a 1939. Początki niepodległości wyglądały, co prawda, bardzo obiecująco. I wojna światowa i pierwsze reformy społeczne skutkowały bowiem dość niskim poziomem nierówności. I tak, w 1924 roku, 1 procent najbogatszych obywateli RP zarabiał 8 procent całkowitego dochodu. Po całej serii kryzysów ekonomicznych i autorytaryzacji państwa pod rządami sanacji, nierówności znalazły się jednak na znacznie wyższym poziomie. W 1936 górny procent najbogatszych zarabiał już prawie dwukrotnie więcej. Wzrost nierówności połączony z ogólną stagnacją gospodarczą oznaczał zatem, że dochody większości Polaków w tym czasie realnie spadły! Dlaczego tak się stało?

Cały artykuł opublikowała na swojej stronie Krytyka Polityczna.

Tags: , , , , , , , ,
  1. […] Nie zapominamy jednak, że ekonomiczna perspektywa wzrostu średniego dochodu, jest bardzo wąska – opisuje, ile średni obywatel produkuje w ciągu roku. Problem w tym, że średni obywatel nie istnieje. Aby uzyskać pełny obraz dobrobytu w społeczeństwie trzeba spojrzeć, jak dochód jest dzielony pomiędzy jego rzeczywistych obywateli, bardzo przecież od siebie różnych. Właśnie taką perspektywę, która również pozwala na śledzenie rozwoju nierówności przyjął Paweł Bukowski w swojej analizie dla „Krytyki Politycznej” (cały tekst dostępny TUTAJ). […]

Leave a Reply