Netflix, Warner Bros i polityczna gra Trumpa. Stawką jest nie tylko Hollywood

przez Tomasz Makarewicz

Zapowiadana fuzja Netfliksa z Warner Bros może w ogóle nie dojść do skutku. Do gry niespodziewanie wchodzi Paramount z ofertą wyższą o 26 miliardów dolarów. W tle są nie tylko pieniądze i rynek medialny, ale także bezpośrednie interesy polityczne obozu Donalda Trumpa. Komentuje dr Tomasz Makarewicz w Tok Fm.

Anna Piekutowska:
Czy państwo też dostali maila od Netfliksa? Ja dostałam, jak większość użytkowników, informację, że w związku z przejęciem Warner Bros oferta Netfliksa ma się znacząco poszerzyć. Gra o Tron, Harry Potter wszystko miało trafić na platformę. Wygląda jednak na to, że ktoś w Netfliksie nacisnął przycisk wyślij zdecydowanie za wcześnie.

Wczoraj pojawiła się bowiem informacja, że Paramount złożył konkurencyjną ofertę zakupu Warner Bros. Oferta opiewa na 108 miliardów dolarów, aż o 26 miliardów więcej niż propozycja Netflix. To oznacza, że zapowiadana i szeroko omawiana w mediach fuzja może w ogóle nie dojść do skutku, a Paramount spróbuje wrogiego przejęcia.

To bardzo ważna sprawa, nie tylko dla rynku filmowego i telewizyjnego, ale także w kontekście politycznym. Moim gościem jest Tomasz Makarewicz, profesor na Uniwersytecie w Bielefeld, ekspert Dobrobytu na Pokolenia.


Dlaczego Warner Bros jest tak ważny

Tomasz Makarewicz:
Ta sprawa ma dwa poziomy. Pierwszy to czysto rynkowy wymiar, drugi, znacznie głębszy jest polityczny. Z punktu widzenia przemysłu medialnego konsolidacja wydaje się logiczna. Warner Bros to olbrzymi konglomerat, jeden z najstarszych studiów filmowych w Hollywood, posiadający prawa do ogromnej liczby kultowych franczyz. To marka o gigantycznej wartości kulturowej i biznesowej.

Dla Netfliksa byłby to ruch strategiczny. Netflix przestał być tylko platformą streamingową, próbuje tworzyć własne marki, filmy i seriale. Efekty są jednak nierówne. Obok hitów mamy wiele produkcji przeciętnych lub nietrafionych. Dobrym przykładem są losy Wiedźmina. Pierwszy sezon zapowiadał potencjał, kolejne wyraźnie go rozmyły.


Netflix produkuje treści silnie zalgorytmizowane i standaryzowane pod masowego widza. Warner Bros był natomiast kojarzony z bardziej autorskim podejściem, gotowością do eksperymentów. Stąd obawa, że w przypadku fuzji zwycięży logika Netfliksa.

Takie obawy są uzasadnione. Widzieliśmy to wcześniej, gdy Disney przejął Marvela i Lucasfilm. Gwiezdne wojny czy uniwersum Marvela stały się produktem seryjnym, podporządkowanym maksymalizacji zysków. Dziś kino superbohaterskie przeżywa kryzys właśnie z powodu nadprodukcji i spadku jakości.


Wchodzi polityka. I Trump

Sytuacja komplikuje się, gdy do gry wchodzi Paramount. To nie jest zwykła firma medialna. Jej nowy szef, David Ellison, jest politycznie jednoznacznie powiązany z Donaldem Trumpem. Obaj utrzymują bliskie relacje, a Ellison aktywnie wspiera obóz Trumpa.

Co więcej, część finansowania transakcji Paramountu miałaby pochodzić z funduszu inwestycyjnego prowadzonego przez Jareda Kushnera, zięcia Trumpa. Trudno uznać to za przypadek, a już na pewno nie za sytuację etycznie neutralną.

Trump zapowiedział, że osobiście przyjrzy się planowanej fuzji Netfliksa z Warner Bros. Kilka dni później pojawia się oferta Paramountu, firmy blisko związanej z jego zapleczem politycznym i biznesowym.

To pokazuje, że nie mamy do czynienia z klasyczną troską o prawo antymonopolowe. Trump jako prezydent ma realny wpływ na instytucje regulacyjne. Problem polega na tym, że on nie działa tu jako bezstronny strażnik rynku, lecz jako polityk realizujący interesy własnego obozu.


Media jako filar władzy

W USA od dawna istnieje problem bliskich relacji między wielkim biznesem a polityką. Różnica polegała na tym, że system był rozproszony: różne media sprzyjały różnym stronom sceny politycznej, co tworzyło choćby pozory pluralizmu. Dziś widać próbę scentralizowania tej oligarchii medialnej wokół jednego ośrodka władzy.

To mechanizm znany z innych krajów, od Włoch Berlusconiego, przez Węgry Orbána, po Rosję Putina. Media przestają być polem konkurencji, a stają się narzędziem władzy.

Dlatego potencjalne przejęcie Warner Bros przez Paramount nie dotyczy tylko filmów i seriali. Dotyczy całego ekosystemu medialno-technologicznego: platform streamingowych, telewizji informacyjnych, kultury masowej. To walka o wpływ na narrację, wyobraźnię i emocje odbiorców.


„Ta fuzja ma być dla nas, nie dla nich”

W efekcie Stany Zjednoczone nie muszą nawet blokować fuzji Netfliksa z Warner Bros z powodów antymonopolowych. Wystarczy lepsza oferta.

I to jest sedno problemu. Donald Trump nie działa tu jako prezydent dbający o interes społeczny. On mówi wprost: fuzja może się odbyć, ale ma być „nasza”, a nie „ich”. To symboliczny moment pokazujący, jak bardzo polityka, wielki kapitał i media zaczynają się w USA stapiać w jeden mechanizm władzy.

Powyższy wpis powstał na podstawie wypowiedzi dr. Tomasza Makarewicza w radiu TOK.FM. Zapraszamy do odsłuchu rozmowy.


Teksty takie jak ten powstają dzięki wsparciu naszych patronów. Jeśli nasza misja jest Ci bliska, możesz zostać jednym z nich lub zachęcić do tego znajomych.

Podobne opinie i ekspertyzy

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Akceptuję Polityka prywatności